Archiwum bloga

niedziela, 27 marca 2016

Relacja z YSoT - Rzeszów


Jeszcze dzień wcześniej czekałam tylko na to, aby dowiedzieć się, czy moje gwiazdki są na miejscu. Ze łzami w oczach myślałam, jak to jest możliwe, ze tam będę? Kiedy już wszystko było pod kontrolą, bo chłopcy już byli z ekipą z Polski zaczęłam płakać. Moje szczęście to był właśnie ten bilet, mogłam posłuchać i zobaczyć te same aniołki, co uratowały mój świat.
 Wyjechaliśmy przed 9 i pojechaliśmy wziąć bilet koleżanki, która nie pojechała, a potem jeszcze po drugą koleżankę (pozdrawiam Julkę), aby pojechała z nami. Myślałam, że nie będę jej znać, bo wiedziałam o niej tylko tyle, że nie ma z kim jechać na koncert a ma m&g. Kiedy ją zobaczyłam to obie zdałyśmy sobie sprawę z tego, że już się widziałyśmy. W samochodzie grały piosenki z płyty chłopców a my co jakiś czas gadałyśmy. Cały czas czułam łzy w oczach i tylko powstrzymywałam się od płaczu wysłuchując się w słowa piosenek. I tak minęła cała podróż. Kiedy byliśmy na miejscu miałam spotkać się z Anią, którą poznałam tak naprawdę przez inną grupę niż grupa Bambinos. Zobaczyłam dziewczyny, które idą, jedna była tak ubrana, jak miała być Ania, Ale bałam się podejść i nie wiedziałam, czy to na pewno ona. Zauważyłam, że niektóre dziewczyny się zbiegły do drzwi, okazało się, że wchodziła Sylwia Przybysz ze swoją siostrą. Byłam tak zdezorientowana, tak to wszystko się szybko działo, że nie zauważyłam nawet Youtuberów. Zaczęłam dzwonić do dziewczyny, której miała odsprzedać jeden bilet. Okazało się, ze nie przyjedzie, więc mieliśmy do sprzedania 2 bilety. Po kilku minutach wzięłam się w garść i zadzwoniłam do Anii. Najpierw nie odebrała, ale za drugim razem już wiedziałam, gdzie jest. Pomijając to, że nie mogłam jej przez chwilę.znaleźć to w końcu ją zobaczyłam. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Zaczęłam płakać... W końcu emocje wzięły górę. Słyszałam tylko jej głos mówiący, żebym nie płakała. Moja koleżanka, z którą jechałam oddała mi telefon, bo nagrała jak się witałyśmy i poszła zająć miejsce. Razem z Anią była też jej koleżanka Kasia, którą kojarzyłam z grupy Bambinos. Dziewczyny chciały pójść coś zjeść a ja pomyślałam, że zostanę i zajmę miejsce. W tym czasie poznałam mega osoby. Kinga, która stała obok mnie kupiła bilet w ten sam dzień, w którym odbywał się koncert. Gadałyśmy ogólnie bardzo długo. Zapoznałam się również z innymi dziewczynami stojąc przed wejściem. Jedną dziewczyna nagle się zorientowała, że ktoś albo jej ukradł bilet, albo jej wypadł. Powiedziałam jej, że mam bilety do sprzedania. Bardzo się ucieszyła i ja byłam za tym, żeby jej po prostu dać ten bilet, bez zapłaty, ale jednak zapłaciła 30 złotych. Kiedy zaczęli nas wpuszczać do środka był duży tłok... Nie było fajnie czuć się przygniecionym do kraty, ale na szczęście wszystko zakończyło się spokojniejszym dalszym wejściem. Jak już wspomniałam wcześniej o Kindze, udało nam się szybko odnaleźć. Miałam razem z nią szatnię. Szukałyśmy długo dobrego miejsca i udało nam się być mniej więcej w 4 rzędzie. Początek trwał długo, bo trzeba było odsuwać się do tyłu i było trochę zamieszania z ochroniarzami, ale później już wszystko się zaczęło.
 Były występy różnych wykonawców. Jeszcze w czasie występu Davida Bulley'a zrobiło mi się duszno i wyszłam na koniec, zważając na to, że mam astmę. Spotkałam moją koleżankę ze szkoły Paulinę (pozdrawiam hihi). Poszłyśmy razem po zdjęcia z Yoczookiem, ale niestety było tam trochę dużo osób i trudno było się dostać. Zrobiłyśmy sobie zdjęcie z przyjacielem Davida Bulley'a i Agatą Buczkowską. Kiedy śpiewała Sylwia Przybysz miałam łzy w oczach, bo wiedziałam, ze już coraz bliżej występu moich aniołków. Prawie płakałam, a do tego Paulina musiała wracać do domu. Pożegnałam się z nią i poszłam oglądać Q&A Youtuberów. Później był występ braci Sikorskich. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, nawet nagrałam niektóre kawałki. Po nich nastąpiła przerwa, gdzie wszyscy przygotowywali się do występu chłopców. W czasie przerwy spotkałam dwie znajome dziewczyny, Olgę i Wiki. Staliśmy przy Yoczooku i udało mi się go przytulić, a od razu później na.scenę zaczęli wchodzić wyczekiwani od samego początku Leo i Charlie.
 Razem z dziewczynami usiadłyśmy na wolnym stole przy koszulkach i ja zaczęłam płakać. Chłopcy weszli z pierwszą piosenką ''Don't Look Back''. W pewnym momencie zadzwoniła do.mnie jedna dziewczyna, aby ich posłuchać. Mimo tego, że trzymałam telefon i byłam połączona z osobą, to dalej płakałam. Nie potrafiłam uwierzyć, że widzę osoby, które chociaż zwykle są tak daleko to trzymają mnie za rękę i prowadzą. Czułam ich ciepło, chociaż nie byłam tak.blisko. Po kilku minutach pożegnałam się z Nikolą, która do mnie dzwoniła i zadzwoniłam do Klaudusi, która jest moja pierwszą IBFF. Patrząc na poziom baterii w telefonie musiałam kończyć rozmowę i zadzwonić do Ani mojej drugiej IBFF i rozmawiałam z nią dotąd, aż miałam tylko 2% baterii, później musiałam kończyć, abym mogła dodzwonić się do mamy pod koniec. Cały czas płakałam, a co jakiś czas patrzyła się na mnie pewna dziewczyna. W czasie jednej piosenki podeszła do mnie i zaczęłyśmy rozmawiać. Ma na imię Zuzia, dokładnie tak, jak moja młodsza siostra. W pewnym momencie zauważyliśmy, że za nami siedzi sobie sam Yoczook. Zrobiliśmy mu zdjęcia, i pamiętam, ze coś mówiliśmy, ale nie pamiętam co niestety. Minęło kilka piosenek i zaczął się ''Hopeful''. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły. To kiedy potrzebowałam pomocy już dwa lata temu, to mi pomogło. Przypomniałam sobie wszystkie złe chwile w życiu. i w których później podali mi te ręce i nie pozwolili upaść. Trzymali mnie tak mocno swoimi słowami, głosem, po.prostu sobą, że wiem, że nigdy tak nie upadnę, gdy będą przy mnie. A będą zawsze. Łzy ciekły mi po policzkach, ale nie zwracałam na to. uwagi. Wzięłam papierowe serduszko i machałam nim. Widziałam, że Leo chyba zauważył, bo wzrok miał skierowany w moją stronę i uśmiechnął się szeroko. To było piękne. I to jak na ''That Girl'' zauważyłam, że kiedy po raz chyba setny do nich machałam Charlie wskazał palcem w moją stronę. Nie byłam bardzo blisko, więc nadal nie jestem pewna, czy było to do mnie, ale wiem, że serce zaczęło bić mi szybciej. Kiedy skończyli śpiewać od razu zeszli ze sceny. W tych ostatnich momentach czułam już, że brakuje mi ich, a kiedy nawet nie mogłam sięgnąć ich wzrokiem, poczułam kompletną pustkę w sercu. Starałam się tego nie okazywać, bo nie dałabym rady.  Zostały tylko pożegnania i powrót do domu... 
Teraz minęło już prawie dwa tygodnie od tego wydarzenia, a ja czuję jakby minęły wieki. Codziennie czuję, że brakuje mi ich uśmiechu, ale z drugiej strony uśmiecham się wiedząc, że byłam tam i widziałam nawet z nie takiego bliska. Po obudzeniu się widzę ich piękne uśmiechy na mojej ścianie. Te kilka plakatów daje mi szczęście i siłę, bo widzę, że są szczęśliwi. Moje marzenie jest spełnione, czekam jedynie na możliwość aby powtórzyć to w jeszcze lepszy sposób... <3 Pamiętajcie, aby wierzyć w swoje marzenia i nigdy ich nie przekreślać! <3
CHCIAŁABYM POZDROWIĆ JESZCZE WSZYSTKIE OSOBY, KTÓRE TAM ZE MNĄ BYŁY, TO BYŁ JEDEN Z NAJLEPSZYCH DNI. DZIĘKUJĘ WAM ZA TO! 

Rozdział IV / "When I look at you"

--------------------Jessica-------------------
Jechaliśmy i jechaliśmy... Droga mi się strasznie dłużyła a do tego byłam bardzo zestresowana. Dawno nie widziałam rodziny taty, a dobrze pamiętam, że kiedy już ją widziałam to z tatą. Boję się, że nie będę mogła znieść tych wszystkich rozmów o tacie, pytań i smutnych wyrazów twarzy. Przez całą drogę próbowałam odtworzyć swoje dalekie wspomnienia dotyczące właśnie wszystkich wizyt u babci. Jednak wyszło na to, że pamiętam nawet mniej niż myślałam, więc nic z tego. W końcu moim oczom ukazał się wielki dom, stojący na dość dużej górce. Z daleka widać było połączenie z garażem i do tego wejście do sadu. Starałam się nie myśleć o niczym, bo jeszcze bardziej bym się zestresowała. Podjechaliśmy pod dom i zaparkowaliśmy przed garażem. Przez okno zauważyłam machających do nas wesoło babcie i dziadka. Wzięłam głęboki wdech i z uśmiechem wyszłam z samochodu odmachując dziadkom.
- Jejciu, jak ty wyrosłaś! - Babcia Ruby przytuliła mnie, a ja się tylko uśmiechnęłam jeszcze szerzej.
Kiedy babcia skończyła mnie przytulać, dziadek również zaczął się ze mną witać. Rozumiem ich, w końcu nie widzieliśmy się co najmniej parę ładnych lat. W końcu przywitali się jeszcze z mamą i weszliśmy do środka. Wszystko było takie duże. Takie piękne jak we śnie. Usłyszałam, że jest ktoś w salonie. Podeszłam bliżej, ale nie zdążyłam nic zobaczyć, bo babcia przerwała mi mówiąc, że zapoznam się później z resztą, bo akurat są goście i lepiej nie przeszkadzać. Dziadek zaprowadził mnie do pokoju, a mamę zaprowadziła babcia. Po wejściu do pokoju byłam w szoku i to nie małym. Było pięknie, zupełnie jak wymarzony pokój. Miałam jeszcze dwa inne wejścia w pokoju. W jednym była łazienka, a w drugim garderoba. Do tego garderoba była wypełniona. Podeszłam do dziadka i przytulając go podziękowałam a on dał mi kluczyk do pokoju gdybym chciała zamknąć sobie drzwi na kluczyk i wyszedł mówiąc, że idzie przygotowywać kolację a zajmie to długo. Zaproponowałam mu pomoc, ale podobno lubi gotować kolację i zaskakiwać wszystkich. To wszystko było tak zadziwiające... Nikt nie mówił nic o tacie, każdy był wesoły. Czuję się tutaj jakbym mieszkała od zawsze i całkowicie bez problemów. Takie życie mogłoby być marzeniem, jeśli nasza rodzina byłaby w komplecie. Zauważyłam, że oprócz łazienki i garderoby mam jeszcze wejście na taras. Nie potrafiłam zrozumieć, jak to jest, że mają w życiu tak idealnie... I do tego, że przez jakiś czas będę tu mieszkać. Rozpakowałam swoje bagaże, po czym położyłam się na łóżku i włączyłam muzykę. Często robiłam tak w domu. Lubię leżeć, słuchać muzyki, marzyć lub analizować różne rzeczy, ale w tym momencie wsłuchiwałam się tylko w słowa piosenki.
''It dosen't matter if you are not the smartest,

Who cares if your really not the coolest,
Anyway.

It doesn't matter anyway.''
W momencie, gdy piosenka się skończyła babcia weszła do pokoju i poprosiła o zejście na dół, abym zapoznała się z resztą rodziny. Powiedziała, że zapoznam się z młodszą Siostrą cioteczną i starszym bratem ciotecznym i jeszcze z ciocią. Uśmiechnęłam się i zeszłam na dół razem z babcią. Kiedy schodziłam po schodach usłyszałam głos jakbym już znała te osoby, chociaż ostatnio dużo rzeczy mi się zdaje, więc żadna nowość. Weszłam do salonu i zauważyłam, że mama już jest i zapoznała się z każdym. Nie zwracając uwagi na to jak kto wygląda, bądź ma na imię po prostu uśmiechałam się patrząc w podłogę, za bardzo się zestresowałam, bo dalej słyszałam znajome głosy. Podałam rękę cioci, później młodszej siostrze. Gdy podawałam rękę chłopakowi coś mnie tknęło, żebym spojrzałam na niego, wydawało się to błędem... Jego oczy lśniły tak jasno, że żaden diament nie jest tak samo piękny, a samo niebo nigdy nie było tak niebieskie. Uśmiech był tak czarujący, jak żaden magik nie potrafi zaczarować. A włosy były nieułożone, ale wydawało się, że specjalnie. Do tego te dołeczki...


"You appear just like a dream to me

Just like kaleidoscope colors that 
Cover me
All I need 
Every breath that I breathe
Don’t you know 
You’re beautiful"


-Jestem Charlie - powiedział chłopak.
Z niedowierzaniem patrzyłam się na niego. Nie wiedziałam, czy znów mam jakieś zwidy, czy na prawdę widzę tego samego człowieka, którego zdjęcia widnieją na ścianach mojego pokoju.  To nie mogła być prawda. Nie wiedziałam co mam robić zwłaszcza, że czułam jak do oczu napływają mi łzy. Wpatrywałam się w niego,a on patrzył się na mnie,  nie wiedząc, o co może chodzić. Puściłam rękę blondyna i ze zlatującymi po policzkach łzami wbiegłam do pokoju, zamykając drzwi i rzucając się na łóżko.
-Co się ze mną dzieje? - Pytałam sama siebie z jeszcze wielkim płaczem - Dlaczego ja go widzę? Przecież to na pewno nie on. Znowu widzę tylko to, co chciałabym zobaczyć... Tato? Proszę pomóż mi - zaczęłam płakać w poduszkę.
Po chwili wstałam i wyjęłam kopertę z torebeczki. To raczej nie był odpowiedni moment na to. Otworzyłam kopertę. Jedyne co tam było to pusta kartka, wyrzuciłam ją przez okno i zaczęłam gorzko płakać. 


"When my world is falling apart

When there’s no light to break up the dark"


Wiedziałam, że to wszystko nie jest prawdą. Że odbija mi po stracie ojca. Nagle poczułam ciepły i spokojny wietrzyk, a przede mną stał on. Mój tata. Pomyślałam, że znowu mi odbija i nie zwracałam na niego uwagi.
-Księżniczko - zaczął. Spojrzałam na niego w tym momencie.Miał na sobie szare ubranie, bez butów, ale wydawał się piękniejszy. Jakby to było jego wnętrze - Nie płacz. To nic nie da. Jedyne, co musisz zrobić, to pokonać łzy. Nie możesz upaść. Ja ci nie pozwolę. Pamiętasz pewnie jak uczyłem cię jeździć na rowerze. Wtedy nie pozwoliłem ci upaść, teraz też ci nie pozwolę. Sama śmiałaś się ze swoich błędów, dlaczego nie zrobisz teraz tego samego? Czemu nie podniesiesz głowy, kiedy los ci ją chowa? Pokaż, że jesteś silna. Taka jesteś, musisz w to uwierzyć, bo to dopiero początek. Pamiętaj, zawsze będę z tobą... - Pokazał ręką na miejsce serca, podszedł do wejścia na balkon i wychodząc zniknął.

Przede mną na łóżku pojawiła się koperta. Schowałam ją i siedziałam tak w ciszy. Wydawało mi się, że to nie był żaden sen. Może on ukazał mi się naprawdę? Wydaje mi się, że tak. Nawet, jeśli się mylę, to dodał mi otuchy. Czułam się silniejsza, ale nie gotowa na to wszystko. Weszłam do łazienki i obmyłam twarz zimną wodą. Stojąc przed lustrem zdecydowałam, że wezmę prysznic. Wyszłam po czyste ubrania. Zdecydowałam się na wybranie czegoś, co przygotowali mi babcia i Dziadek w garderobie. Wracając do łazienki spojrzałam jeszcze tylko na zdjęcia i plakaty, które zdążyłam już powiesić nad jedną z szafek a na szafce ułożyć rzeczy, które były również związane z osobami na plakatach i zdjęciach. Wszystkie wspomnienia... Uśmiechnęłam się lekko i weszłam do łazienki.

--------------------Charlie--------------------
Nie rozumiem tego. Przecież byłem miły, dlaczego uciekła? I do tego z płaczem? Usiadłem na sofie z rękami podpierającymi głowę.
- Nie martw się Charlie, ona ostatnio ma takie dni... W których nie jest do końca sobą - jej mama próbowała powiedzieć, coś, żebym tylko nie myślał o tym. Mimo wszystkiego miała uśmiech na twarzy, była bardzo pozytywna.
- Dziękuję, ale sądzę, że i tak będę musiał to wszystko przemyśleć - uśmiechnąłem się.
- No dobrze, jeśli będziesz chciał z nią porozmawiać, to jej pokój jest na górze, trzecie drzwi po lewej - uśmiechnęła się po raz kolejny i poszła rozmawiać z moją mamą.
Chyba tylko ja się tym tak bardzo przejąłem. Może inni tego nie zauważyli? Tego nie wiem. Wszedłem do kuchni i wyjąłem z lodówki jogurt pitny. Usiadłem przy stole i zagłębiając się w myśleniu piłem jogurt. Po kilku minutach z zamyślenia wyrwał mnie telefon, dziadek odrywając się od robienia kolacji poszedł odebrać. Wrzuciłem do kosza buteleczkę po jogurcie i postanowiłem pójść do pokoju i wymyślić coś, abym mógł normalnie z nią porozmawiać. Idąc po schodach naszła mnie jedną myśl. Zbiegłem ponownie ze schodów wziąłem tacę, na której ułożyłem ciastka a obok lemoniadę, bo raczej na gorącą czekoladę było za ciepło. Gdy byłem już przed drzwiami zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Może nie usłyszała. Nacisnąłem klamkę i ruszyłem z tacą w stronę stoliczka. Odłożyłem tacę, po czym zorientowałem się, że dziewczyna bierze prysznic. Postanowiłem zaczekać i w tym czasie rozejrzeć się po pokoju. Zauważyłem, że ma garderobę, której ja nie mam, więc miała lepiej wyposażony pokój. Chociaż mi garderoba potrzebna nawet nie jest. Podszedłem do jednej z szafek. Nad nią były plakaty duetu Bars and Melody. Czyżby była Bambino? To rozjaśnia trochę sprawę. Widziałem moje zdjęcia i zdjęcia Leo, szkoda, że nie przyjechała wcześniej, bo akurat był u mnie Leo. Na szafce były postawione rzeczy z koncertów i różne inne ciekawe rzeczy. Postanowiłem nie zagłębiać się tak w to wszystko, więc usiadłem na łóżku i czekałem...

--------------------Jessica--------------------
Po skończonym prysznicu ubrałam się.

Muszę przyznać, że dziadkowie wpadli na mój gust co do ubrań. Postanowiłam, że zwiąże swoje włosy w luźnego warkocza, bo są one dosyć długie. Wychodząc z łazienki zobaczyłam na stoliku tacę z dwoma szklankami, dzbankiem lemoniady i ciasteczkami. Kiedy odwróciłam uwagę od stoliczka poczułam jak nogi się pode mną uginają. Charlie siedział na moim łóżku i wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
- Spokojnie - zaśmiał się widząc moje zdziwienie - przyszedłem, bo na dole wtedy jakoś nie udało nam się nawiązać kontaktu, a w końcu jesteśmy dosyć bliską rodziną.
Wypowiadał te słowa z takim wewnętrznym spokojem, jakby nic się nie stało jeszcze niedawno. I do tego wyglądał na tak samo pozytywną osobę jak na koncertach.
- Jak już pewnie wiesz, mam na imię Charlie, a ty? - Spytał z dalszym uśmiechem.
- Jessica - odparłam i usiadłam obok chłopaka.
- A więc Jessico czy mogę cię o coś spytać?
- Właśnie to zrobiłeś - zaśmiałam się. Postanowiłam udawać, że nic się nie stało, że nie jest moim idolem, dopiero go poznaję.
- No tak - również się zaśmiał - masz może ochotę na ciasteczka i lemoniadę? - Z uśmiechem zaczął nalewać do szklanek picie.
Bez słowa sięgnęłam po szklankę i napiłam się. Dziwne jest to, że do tej pory nie spytał, dlaczego tak uciekłam bez słowa przy pierwszym zapoznaniu. Chociaż powiedzieć można, że poznawał to on mnie i to dopiero teraz. Ja poznałam już go dawno. Był ze mną codziennie. Szkoda tylko, że on o tym nie wiedział.

--------------------Charlie--------------------
Trwaliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy. Miałem mętlik w głowie. Nie wiedziałem, czy zaczynać rozmowę, o tym co wydarzyło się wcześniej, czy puścić to w zapomnienie. Ciekawi mnie to, czy powie mi, że słucha  mnie i Leondre, czy raczej zachowa to dla siebie. Zdecydowałem poprowadzić rozmowę na ten tor.
- Lubisz muzykę? - Zapytałem szybko.
Ona jakby wahała się, co odpowiedzieć...
- Tak - powiedziała cicho i już bez uśmiechu.
- Jeśli chcesz to nawet umiem śpiewać i mam w pokoju gitarę, możemy coś sobie razem pośpiewać - zaproponowałem.
- Myślisz, że ja nie wiem, że tak dobrze znasz się na muzyce? - Zapytała tak samo cicho i z lekkim smutkiem na twarzy.
Nic nie odpowiedziałem. Nastąpiła chwilowa cisza. Nagle ona wstała, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła przed szafkę, którą myślała, że nie widziałem.
- Proszę... -Powiedziała i lekko się oddaliła.
Rozglądając się zauważyłem, że jest tam opis po angielsku, to czym dla niej jest nasza muzyka. Było to dość długie, więc przeczytałem tylko część, ale wszystko zrozumiałem. Byliśmy dla niej pomocą w chwili, kiedy miała wypadek. Lekarze mówili, że nie da rady przeżyć. Wtedy nasza muzyka jej towarzyszyła i od tamtego zdarzenia towarzyszy codziennie. Pisała tam, że nikt inny tak bardzo jej nie mówił, że trzeba dążyć do marzeń. I myślała, że jest tą jedną na milion, której nie zapamiętamy. Poczułem jak łza spływa mi po policzku. Nie wiedziałem, że nasza muzyka dla kogoś może tyle znaczyć. I to okazało się, dla mojej siostry.
- No choć do mnie siostrzyczko... - Rozłożyłem ręce w geście przytulenia. Podeszła do mnie i wtuliła się we mnie. Słyszałem jej szloch. Płakała, więc objąłem ją mocniej, aby czuła się bezpieczniej.

 "When the waves are flooding the shore 

and I can’t find my way home anymore

That’s when I, I, I look at you
I look at you"


 Przez płacz opowiedziała mi dużo rzeczy, które leżały jej na sercu. Otworzyła się przede mną dość szybko. Po około dwóch minutach przestała płakać, więc mogłem wypuścić ją z objęć. Wiedziałem, że potrzebuje teraz dużo uwagi, niedawno zmarł jej tata, do tego ta cała sprawa ze mną i wyjazdem tutaj. Jestem jej bratem, co prawda poznałem ją dopiero dzisiaj, ale jest moją siostrą i mimo tak krótkiego czasu znajomości czuję z nią więź rodzinną.
- Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? - Spytała już z uśmiechem.
- Jasne - zgodziłem się
Dziewczyna zaczęła szukać telefonu, ale po jakimś czasie dała sobie z tym spokój.
- Wiesz... Sesję zdjęciową może przestawmy na jutro, bo telefon gdzieś mi się zapodział - zaśmiała się.
- Mam pomysł - wyjąłem z kieszeni swój telefon i włączyłem snapa - zrobimy moim.
- Ale na snapie? - Zapytała zdziwiona.
- No tak, wstawię jeszcze na swojego instagrama - zaśmiałem się i objąłem ją ramieniem.
Zrobiliśmy sobie kilka śmiesznych snapów. Przy każdym snapie był napis, że to jest moja siostrzyczka. Na instagramie dodałem najładniejsze zdjęcie, jakie nam wyszło i podpisałem: ''Polska księżniczka, moja siostra <3''. Widać było, że Jessica była radosna. Ja też mogłem już być. Czułem, że będziemy razem się świetnie bawić.

-------------------Jessica--------------------
Ranek. Nie myślałam, że może się to wszystko tak potoczyć. Jeszcze leżałam w łóżku, więc pomyślałam, że sprawdzę moje social media. Okazało się, że telefon był pod łóżkiem. Nawet nie wiem jak to się stało. Dostałam wiadomości, co do snapów Charliego i jego zdjęcia na instagramie. Było tego pełno na grupach o BaM. Zastanawiałam się, czy komentować, czy raczej nie. Ostatecznie uznałam, że nie będę robić szumu i tylko odpisze na wiadomości. Powstawiałam kilka postów jedynie na grupę BGE i sprawdziłam resztę portali. Była mega aktywność. Jak nigdy. Leżałam tak jeszcze pół godziny a później wstałam i pościeliłam łóżko. Spostrzegłam, że wczoraj ze zmęczenia nawet nie przebrałam się w piżamę. Wybrałam czyste ubranie i poszłam wziąć prysznic. Kiedy skończyłam brać prysznic, ubrałam się.

Mokre włosy zawinęłam w ręcznik i wyszłam zrobić sobie herbatę. O dziwo wszyscy spali. Zerknęłam na zegarek, była dopiero szósta. To wszystko wyjaśniało. Zaparzyłam herbatę i wróciłam do pokoju. Zaczęłam oglądać różne filmiki na Youtube po polsku. 
Nim się obejrzałam była godzina dziewiąta. Do mojego pokoju weszła mama wołając mnie na śniadanie. Zeszłam do jadalni i przywitałam się z każdym. Wszyscy byli uśmiechnięci i mili w czasie śniadania. Kiedy ja kończyłam jedzenie, Charlie nie miał już nic na talerzu i siedział jakby czekając na mnie. Skończyłam jeść i wstałam, blondyn zrobił to samo. Podziękowałam i schowałam talerz do zmywarki. Charlie zatrzymał mnie na schodach.
-Jessica mam do ciebie prośbę... Bo chodzi o to, że mam nową grę i ona jest na dwie osoby iii...
-Tak, tak zagram z tobą - zaśmiałam się przerywając mu.
- Too super, bo Leo nie lubi grać w tą grę i nie mam z kim grać - uśmiechnął się szeroko.
Weszliśmy do pokoju chłopaka. Było w nim naprawdę czysto, zaskoczyło mnie to trochę. Charlie włączył grę, a ja usiadłam czekając. To były po prostu wyścigi, muszę przyznać, że jeśli Charlie nie komentowałby całej gry to byłoby troszkę nudno. Grę przerwał telefon Charliego...
- Noo ja właśnie grałem z siostrzyczką w grę - słyszałam tylko, jak odpowiada Charlie.
Po jakiejś chwili usiadł obok mnie, patrzył się na mnie z uśmiechem.
- O co chodzi? - Zapytałam.



*kilka słów*
Hejka, nowy rozdział już jest! Napiszcie, co o nim myślicie, bo dzieje się w nim trochę więcej. Wydaje mi się dłuższy, chciałabym pisać rozdziały nawet jeszcze trochę dłuższe, więc możecie napisać, co o tym myślicie. Z powodu mojej choroby relacja z YSoT nie pojawiła się w środę, ale wstawię ją jeszcze dziś, tylko bez zdjęć i filmików, bo troszkę mam kłopoty z telefonem. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał, kolejny będzie za tydzień misie. Chciałabym Wam wszystkim również życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT!!! <3  

niedziela, 20 marca 2016

Rozdział III / "Przecież doskonale wiesz - patrzymy tylko w dobrą stronę"



------------------------Jessica-----------------------
- Jessica, wstawaj! Spóźnimy się! - Ledwo co otworzyłam oczy, już zobaczyłam mamę która zabierała moje walizki z pokoju.
-Daj pomogę ci- szybko wstałam i zniosłam walizki razem z mamą pod drzwi.
Spojrzałam na zegarek, była 3:45. No można powiedzieć, że troszkę zaspałyśmy, ale nie tak bardzo, żeby się nie wyrobić. Weszłam do pokoju i szybko się wyszykowałam do wyjścia.

Dopakowałam jeszcze tylko kosmetyczkę do jednej z walizek i poszłam zjeść śniadanie. Przełknęłam kilka łyżek jogurtu i więcej nie dałam rady, w końcu o tej godzinie to jeszcze każdy śpi a nie je. I weszłam ostatni raz do mojego pokoju. Włożyłam do małej torebeczki telefon ze słuchawkami, mały soczek i ciasteczka, tak na wszelki wypadek. Miałam przeczucie, że czegoś nie wzięłam. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć.
-Musimy wychodzić! - Usłyszałam głos mamy.
Wyszłam i już zaczęłam zakładać buty i kurtkę a przypomniała mi się jedna rzecz. Tą rzeczą była koperta. Pobiegłam szybko na górę i spakowałam kopertę do torebeczki.
- Myślałam, że nie wzięłam telefonu - skłamałam wychodząc z domu.
Kto by tak naprawdę przyznał się mamie, że widzi swojego zmarłego tatę i, że ma się  jakąś kopertę, której nie mogę otworzyć? A do tego ten głos.. Może kiedyś odważę się opowiedzieć mamie o tym wszystkim. Ale jeszcze nie teraz...
"Czuję, że to już koniec
To już koniec"
Pod dom podjechała przyjaciółka mamy.
Pomogła mamie pochować walizki do bagażnika i pojechałyśmy na lotnisko. Droga minęła dość krótko, po pożegnaniu z przyjaciółka mamy usiadłyśmy na ławce czekając na samolot.
-Boisz się trochę? - Mama pytając wyglądała na zdenerwowaną.
-Nie, zastanawiam się, jak tam będzie. -Odparłam szybko.
-Wiesz, jakoś będzie. Nikt jeszcze nie wie, że dziś przyjeżdżamy, zadzwonię do twojej babci jak będziemy na miejscu. Ucieszy się.-Uśmiechnęła się i sprawdziła godzinę - Myślę, że czas szykować się do opuszczenia Polski.
Wstałyśmy i poszłyśmy spakować bagaże i wejść do samolotu. Trwało to troszkę dłużej niż myślałam, że będzie trwać, ale już kiedy siedziałyśmy w samolocie poczułam, że lot będzie trwał dłużej niż pakowanie walizek. Siedziałyśmy w ciszy. Po kilku albo może kilkunastu minutach samochód zaczął startować. Spojrzałam na mamę. Mimo tego, że też trochę się bała uśmiechała się. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam przez okno. Unosiliśmy się w górę, cała ziemia się od nas oddalała. Wyjęłam słuchawki i telefon i włączyłam playlistę oznaczoną po prostu serduszkiem. Dawno jej nie słuchałam, nie pamiętam, co tam się znajdowało. Okazało się, że były to polskie piosenki, dokładniej jednego artysty, którego kiedyś słuchałam bardzo często. Z pierwszą piosenką wiązałam wielkie wspomnienia. Wszystkie nagle wróciły, kiedy ją usłyszałam.
''Pamiętasz tamte czasy to pierwsze spotkanie''
ten pierwszy wers już dał mi wiele do wspominania. Ta piosenka była piosenką moją i dawnej przyjaźni. Kontakt urwał się bardzo szybko, a nawet nie mam pojęcia,jak to naprawić. Zwłaszcza teraz, kiedy wyjeżdżam. Pogrążyłam się w smutku, bo ta przyjaźń była taka jedyna w swoim rodzaju, w dodatku przyjaźń damsko-męska. Bartek zawsze mi pomagał, zawsze się razem śmialiśmy, ale Kiedy on się przeprowadził, nawet nie wiem do jakiego miasta, bo nic nie powiedział, kontakt zniknął. Spojrzałam na telefon i zauważyłam, że mam wiadomość. To napisała Paula.
Od: Paula ;3:
''Hejka x Pewnie już wyjechałaś, ale chcemy ci powiedzieć coś ważnego-dołączam filmik (tak, powtarzamy się troszkę)''
Włączyłam filmik, byli tam wszyscy, których teraz potrzebowałam. Całe grono przyjaciół z klasy. Nigdy ich nie zapomnę. Włączyłam filmik. Mówili, że jestem dla nich najważniejsza i, że mnie nie zapomną, że będziemy się spotykać i różne inne rzeczy. Sam filmik trwał 15 minut. To było kochane z ich strony, od razu im odpisałam.
Do: Paula ;3:
''Hej, tak już wyleciałam, jestem w samolocie. Dziękuję za przepiękny filmik, zawsze będę o was pamiętać, jesteście najlepsi xxx''
Dołączyłam jeszcze filmik, gdzie mówię, ze ich kocham i włączyłam piosenkę czwartą z playlisty. Zawsze dawała mi pozytywnej energii. Słuchałam jej trzy razy pod rząd, a później skończyłam słuchać piosenek. Zaczęliśmy lądować. Całe wyjście z samolotu, odebranie bagaży nie sprawiło większych trudności. Usiadłam na murku, czekając na mamę, która dzwoniła po taksówkę. Nie mogę uwierzyć w to, że teraz będę musiała mówić wszystko po angielsku.
- Taksówka za chwilę będzie - mama wyglądała na weselszą, niż zwykle.
Tyle rzeczy mnie ciekawiło, nie miałam pojęcia, o co najpierw zapytać. Postanowiłam nic nie mówić. Przez czas oczekiwania na taksówkę przejrzałam portale społecznościowe, i napisałam kilka postów na jednej z grup. Kiedy miałam pisać kolejnego posta przyjechała taksówka, więc zaczęłyśmy pakować walizki do auta. Kiedy każdy już siedział na swoim miejscu samochód ruszył, a Mama znowu zaczęła dzwonić. Chyba dzwoniła do babci, podobno zatrzymamy się teraz w hotelu na dwa dni a później zamieszkamy przez chwilę u babci, dopóki mama nie rozwiąże tych wszystkich papierów dotyczących domu. Babcia Ruby ma duży dom, zawsze podobno są wolne pokoje. Wszędzie jest tam tak ładnie i wesoło. Nie pamiętam już innych członków rodziny, co tam mieszkają, bo dawno ich nie widziałam. Ale tego pięknego widoku domu zapomnieć się nie da. Po około piętnastu minutach byliśmy już pod hotelem. Mama zarezerwowała nam już pokój na dwa dni, więc nie musimy się niczego obawiać. Cardiff to bardzo ładne miasto, chociaż widziałam je tylko przez szybę taksówki. Kiedy dostałyśmy kartę do pokoju pojechałyśmy windą na nasze piętro i zostawiłyśmy rzeczy, ja poszłam się szybko przebrać.

Po skończonym przebieraniu mama zadecydowała, że pójdziemy gdzieś coś zjeść. Wyszłyśmy z hotelu, aby zjeść obiad w innym miejscu niż hotel, a przy okazji trochę pozwiedzać. Szłyśmy przez jeden z parków i zauważyłam pizzerię. Zdecydowałyśmy się, ze wejdziemy, a po jedzeniu pójdziemy pozwiedzać jeszcze trochę obiektów w mieście. Chodziłyśmy różnymi parkami i uliczkami. Mama opowiadała mi tyle, ile pamiętała. Niestety nie byłyśmy obok domu babci Ruby, bo mieszka ona na drugim końcu miasta. Po drodze do domu zaszłyśmy do Maca po kolację na wynos. Wzięłam sobie jeszcze gorącą herbatę, jakżeby inaczej. Wróciliśmy do domu o 20:30. Poszłam wziąć ciepły prysznic, umyłam żeby i przebrałam się w piżamę.

Kiedy położyłam się do łóżka nie myślałam już o niczym. Wiedziałam, że zaczynam nowe życie, przynajmniej w kilkudziesięciu procentach. Nawet nie pamiętam co się działo później. Po prostu zasnęłam...
''Sił mi brak i już nie chcę nic wiedzieć,
Mam mętlik w mojej małej głowie''
Następnego dnia, kiedy się obudziłam nie było mamy w pokoju. Wyszukując, w co dziś się ubrać natrafiłam na karteczkę, która leżała przy walizce:
''HEJ KOCHANIE, POSZŁAM PO COŚ DO JEDZENIA. WRÓCĘ NIEDŁUGO
-MAMUSIA''
Uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać telefonu. Okazało się, że jakimś cudem leżał całkiem rozładowany pod łóżkiem. Połączyłam go do ładowarki i nagrałam kilka snapów do przyjaciół. Kiedy zauważyłam, że minęło już piętnaście minut szybko pościeliłam łóżko i położyłam się na nim. Gdy tak leżałam przyszła mama ze smacznym śniadaniem. Naleśniki i pyszna herbatka zniknęły ze stołu bardzo szybko. Pokój miałyśmy zarezerwowany mniej więcej do końca dnia, ale będziemy musiały wyjść z hotelu koło godziny 14. Mama mi opowiedziała, że spotkała dziadka, który zostawił nam samochód pod hotelem i kluczyki. To mile z jego strony, zwłaszcza, że będziemy dość długo jechać, bo ruch na ulicy jest naprawdę duży. U dziadków mamy być już na miejscu między godziną 15 a 16, wtedy w domu będzie każdy domownik, wiec od razu zapoznam się ze wszystkimi członkami rodziny, których nie znam lub nie pamiętam. Już nie mogę się doczekać. Do wyjścia było około 3 godziny więc włączyłam sobie film na telefonie. Film był po angielsku, żeby oswoić się z językiem,  o dziwo rozumiałam, co mówią.
Po skończonym filmie zaczęłam zbierać się do wyjścia. Przebrałam się.

Później spakowałam rzeczy, które wypakowałam i pochowałam bagaże do samochodu. Czekałam na mamę jeszcze dwadzieścia minut, a później ruszyłyśmy w drogę. Muszę przyznać, że trochę się zestresowałam...





**kilka słów**
Hejka! ;* Nowy rozdział już jest! Mam nadzieję, że się spodobał. Dziękuję za wszystkie wyświetlenia, bo nie sądziłam, że nawet tyle ich będzie. W tym tygodniu może pojawić się już relacja z YSoT, więc oczekujcie <3 Myślę, że rozdziały będą się pojawiać co niedzielę i dłuższe. Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim, którzy czytają te moje ''wypociny'' xd. ;** 

piątek, 11 marca 2016

Rozdział II / "Do you know, what you got yourself into

-------------------Jessica-------------------

- Tato!!! - krzyknęłam.
 Przy mojej nocnej szafce widziałam obraz mojego taty. To on, tylko jak to...? Przecież on nie żyje... Pobiegłam do szafki a wówczas on zniknął. Jak dotąd stał w bez ruchu wpatrując się we mnie z uśmiechem, tak nagle zniknął. Nie rozumiem, dlaczego... Nie rozumiem tej całej sytuacji, przecież już go tu nie ma... Na szafce leżała dziwna koperta a na niej mój naszyjnik, którego nie mogłam wcześniej znaleźć. Wzięłam kopertę do ręki i już miałam otwierać, kiedy zauważyłam na niej malutki napis. ''Jeśli otworzysz ją w złej chwili, w kopercie nic nie będzie''.
-A kiedy Ja mam wiedzieć, kiedy będzie ten właściwy moment? - Spytałam sama siebie zdezorientowana.
- Będziesz wiedzieć, księżniczko - dziwny głos przerwał moje zamysły.
To wszystko jest takie dziwne. Z wielkim zdziwieniem i coraz mniejszą ciekawością schowałam kopertę pod poduszkę. Wszystko ucichło. Zupełnie tak, jakby nic się nie wydarzyło. Zwyczajny poranek... Ostatnio zbyt dużo rzeczy się dzieje. Spojrzałam na godzinę. Była 9:30, więc moja klasa kończy lekcje za 4 godziny. Muszę się z nią pożegnać.
Po piętnastu minutach zamyślenia postanowiłam, że wyjdę do sklepu i kupię każdemu z klasy jakiś mały prezent, na pamiątkę po mnie. Zanim uda mi się wybrać odpowiednie rzeczy to trochę mi zajmie, więc zaczęłam szykować się do wyjścia. Na szczęście  zostawiłam sobie dwa niespakowane zestawy do ubrania na ostatnie dni w Polsce. Ubrałam na siebie jeden z nich.

Zjadłam pyszne śniadanie zrobione przez moją mamę, z którą się później pożegnałam i wyszłam do centrum. Szłam pieszo całe dwadzieścia minut, wolałam dziś zrobić sobie spacer w towarzystwie muzyki i słuchawek. Kiedy byłam już w galerii od razu zauważyłam stoisko z zapachowymi świeczkami. Kupiłam 15 świeczek w kształcie serc, każde w innym kolorze. W klasie jest 20 osób nie licząc mnie, więc jeszcze 5 super prezentów dla mojej paczki. Muszę się postarać, bo są jednymi z tych osób w moim życiu, które po prostu były, są i będą, mimo tych kilometrów, wiem to. Ja też zawsze będę przy nich. Szłam długim, prostym korytarzem z nadzieją, że znajdę coś takiego, co każdego ucieszy. I zobaczyłam stoisko z płytami i plakatami... To było coś pięknego, wiedziałam od razu, że spodoba się Pauli. Od razu tam podbiegłam i kupiłam dwa plakaty 1D i całą kolekcję płyt. Wszystko zapakowałam w czarno-białą torbę i poszłam szukać kolejnych prezentów.
O 12:45 miałam już wszystkie prezenty. Myślę, że trafiłam w gust moich przyjaciół, znamy się w końcu od dziecka. Wyszłam z galerii i ruszyłam na przystanek, gdzie za kilka minut miał się pojawić autobus prowadzący między innymi do szkoły. Pół godziny po tym byłam przed szkołą i czekałam na moją klasę. Najpierw wychodziły młodsze klasy, a później moja. Wychodzili uczeń za uczniem a ja każdemu dawałam po prezencie, tylko nie było nikogo z moich przyjaciół. Oni pewnie jak zwykle siedzą jeszcze w szatni. Zauważyłam, że każda osoba, która została obdarowana stoi jeszcze i patrzy się na mnie, a po chwili wszyscy podeszli i zaczęli mnie przytulać. Wszyscy mówili, że będą tęsknić, żebym ich odwiedziła jak przyjadę, jejciu miałam łzy w oczach. Kiedy zobaczyłam wychodzącego ze szkoły Emi z Dawidem a za nimi Filipa, Paulę i Michała łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Podeszłam do nich, oni jeszcze nie wiedzieli...
-Jaa... Wyjeżdżam - wydusiłam przez łzy - nie wiem na ile, ale to dla was, proszę nie zapomnijcie o mnie.. -w tym momencie rozpłakałam się na dobre, a oni wszyscy podeszli, odłożyli prezenty obok i mnie przytulili.
-Po prostu o nas pamiętaj, a my będziemy żyć w twoim sercu...-Szepnęła mi do ucha Emi. Oni wszyscy zawsze ze mną byli, nie wiem, czy dam radę bez nich... Kolejne łzy napłynęły mi do oczu, szybko je przetarłam. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł w swoją stronę. Kiedy przechodziłam obok uliczki z pomnikami poczułam jak ktoś chwyta mnie za ramię.
-Idę tą samą drogą, pamiętasz Jess?-To był Dawid. Zawsze wracaliśmy razem ze szkoły, połowę drogi do domu mieliśmy taką samą. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Czuję, że skończyłoby się na kolejnych łzach. Kącikami oczu zauważyłam, że przygląda mi się nieswojo.
-No tak, rzeczywiście zapomniałam. Idziemy?-Zmusiłam się na uśmiech. I wtedy, gdy moje oczy powędrowały na jeden z pomników, który stał za Dawidem zobaczyłam, to, czego się nie spodziewałam. On tam stał, patrzył się na mnie. Udawałam, że go nie widzę, w końcu nie jest to możliwe, aby zobaczyć swojego ojca, gdy tak na prawdę już nie powinno się go widzieć.
-Heej?! Jessica? Co się dzieje?-Dawid zauważył, że nad czymś myślę i wymachiwał mi ręka przed twarzą.
-Jest dobrze, przepraszam. Zamyśliłam się. Będzie mi was wszystkich tak bardzo brakować....-Starałam się skupić na rozmowie i również nie płakać.
Idąc razem i rozmawiając o tym całym wyjeździe minęło 15 minut i naszła kolej na rozstanie.
-Wiesz Jess... Dziękuję ci. Dziękuję, że byłaś, jesteś i mam nadzieję będziesz. Nasz kontakt nie może się urwać i całej naszej paczki. Pomimo kilometrów zawsze będziesz częścią nas, pamiętaj-przytulił mnie.
-Dawid, obiecuje, że postaram się regularnie was odwiedzać albo zabierać was do siebie. Nie wyobrażam sobie kolejnych dni bez kontaktu z wami. Moja mama pewnie czeka na mnie, muszę się jeszcze dopakować-Uśmiechnęłam się blado.
Po pożegnaniu wracałam do domu. Nie zważałam na to, że lecą mi łzy po policzkach. Nikt nawet się nie przyglądał, to dobrze. Po powrocie do domu weszłam do pokoju i szybko dopakowałam rzeczy ułożone obok biurka. Nie jest ich zbyt mało, ale za dużo też nie, więc w sam raz. Zaczęłam później robić obiad, aby zająć się czymś i nie myśleć o niczym. Po godzinie obiad był gotowy, więc zawołałam mamę i razem go zjadłyśmy. Mówiła, że jej smakował, chociaż mi nawet też. Zaczęłyśmy z mamą oglądać stare seriale, które mama znalazła pakując się. Minęło nam tak to 19:00. Szybko minął ten czas, nie potrafię sobie wyobrazić, że za niecałe 12 godzin będę już na lotnisku lub w drodze... Wszystko dzieje się zbyt szybko, i wspomnień przez to też robi się zbyt dużo... Uznałam, że pójdę się położyć, bo jutro o 3:30 pobudka i szybkie zbieranie się, lot mamy w Warszawie więc wyjdziemy o 4:00 to będą 3 godziny jazdy a później czekanie na lotnisku do 7:55. Czekać nie będziemy zbyt długo, przynajmniej tak mi się wydaje. Po prysznicu położyłam się do łóżka ze słuchawkami w uszach. Przed oczami miałam wszystko, co wydarzyło się dzisiaj. Tata, przyjaciele, a potem znowu tata... Zaczyna mi się nie mieścić to wszystko w głowie. Zbyt dużo myślałam, ale strasznie przeżywam te rozstania. Nie chcę ich wszystkich stracić...
''Heart stops, skips the beat''
Nagle cały świat przez chwilę zawirował, moje ciało stawało się coraz cięższe tak samo działo się z powiekami. Zasnęłam...





**kilka słów**
Oki, nie wiem czemu jak zaczynam notkę, to zawsze piszę to "kilka słów'' xD. Rozdział dłuższy niż poprzedni, mam nadzieję, że się spodobał. Jeśli chcecie, aby rozdziały były krótsze albo dłuższe to napiszcie w komentarzu. Jeśli też macie jakieś uwagi to możecie napisać bo tak na prawdę dopiero zaczynam pisać. Napiszcie, jak często chcecie rozdziały, to przemyślę, w jaki dzień będą się pojawiać tak regularnie rozdziały. Mam nadzieję, że rozdział przypadł Wam do gustu ;** ;*