--------------------Jessica-------------------
Jechaliśmy i jechaliśmy... Droga mi się strasznie dłużyła a do tego byłam bardzo zestresowana. Dawno nie widziałam rodziny taty, a dobrze pamiętam, że kiedy już ją widziałam to z tatą. Boję się, że nie będę mogła znieść tych wszystkich rozmów o tacie, pytań i smutnych wyrazów twarzy. Przez całą drogę próbowałam odtworzyć swoje dalekie wspomnienia dotyczące właśnie wszystkich wizyt u babci. Jednak wyszło na to, że pamiętam nawet mniej niż myślałam, więc nic z tego. W końcu moim oczom ukazał się wielki dom, stojący na dość dużej górce. Z daleka widać było połączenie z garażem i do tego wejście do sadu. Starałam się nie myśleć o niczym, bo jeszcze bardziej bym się zestresowała. Podjechaliśmy pod dom i zaparkowaliśmy przed garażem. Przez okno zauważyłam machających do nas wesoło babcie i dziadka. Wzięłam głęboki wdech i z uśmiechem wyszłam z samochodu odmachując dziadkom.
- Jejciu, jak ty wyrosłaś! - Babcia Ruby przytuliła mnie, a ja się tylko uśmiechnęłam jeszcze szerzej.
Kiedy babcia skończyła mnie przytulać, dziadek również zaczął się ze mną witać. Rozumiem ich, w końcu nie widzieliśmy się co najmniej parę ładnych lat. W końcu przywitali się jeszcze z mamą i weszliśmy do środka. Wszystko było takie duże. Takie piękne jak we śnie. Usłyszałam, że jest ktoś w salonie. Podeszłam bliżej, ale nie zdążyłam nic zobaczyć, bo babcia przerwała mi mówiąc, że zapoznam się później z resztą, bo akurat są goście i lepiej nie przeszkadzać. Dziadek zaprowadził mnie do pokoju, a mamę zaprowadziła babcia. Po wejściu do pokoju byłam w szoku i to nie małym. Było pięknie, zupełnie jak wymarzony pokój. Miałam jeszcze dwa inne wejścia w pokoju. W jednym była łazienka, a w drugim garderoba. Do tego garderoba była wypełniona. Podeszłam do dziadka i przytulając go podziękowałam a on dał mi kluczyk do pokoju gdybym chciała zamknąć sobie drzwi na kluczyk i wyszedł mówiąc, że idzie przygotowywać kolację a zajmie to długo. Zaproponowałam mu pomoc, ale podobno lubi gotować kolację i zaskakiwać wszystkich. To wszystko było tak zadziwiające... Nikt nie mówił nic o tacie, każdy był wesoły. Czuję się tutaj jakbym mieszkała od zawsze i całkowicie bez problemów. Takie życie mogłoby być marzeniem, jeśli nasza rodzina byłaby w komplecie. Zauważyłam, że oprócz łazienki i garderoby mam jeszcze wejście na taras. Nie potrafiłam zrozumieć, jak to jest, że mają w życiu tak idealnie... I do tego, że przez jakiś czas będę tu mieszkać. Rozpakowałam swoje bagaże, po czym położyłam się na łóżku i włączyłam muzykę. Często robiłam tak w domu. Lubię leżeć, słuchać muzyki, marzyć lub analizować różne rzeczy, ale w tym momencie wsłuchiwałam się tylko w słowa piosenki.
''It dosen't matter if you are not the smartest,
Who cares if your really not the coolest,
Anyway.
It doesn't matter anyway.''
W momencie, gdy piosenka się skończyła babcia weszła do pokoju i poprosiła o zejście na dół, abym zapoznała się z resztą rodziny. Powiedziała, że zapoznam się z młodszą Siostrą cioteczną i starszym bratem ciotecznym i jeszcze z ciocią. Uśmiechnęłam się i zeszłam na dół razem z babcią. Kiedy schodziłam po schodach usłyszałam głos jakbym już znała te osoby, chociaż ostatnio dużo rzeczy mi się zdaje, więc żadna nowość. Weszłam do salonu i zauważyłam, że mama już jest i zapoznała się z każdym. Nie zwracając uwagi na to jak kto wygląda, bądź ma na imię po prostu uśmiechałam się patrząc w podłogę, za bardzo się zestresowałam, bo dalej słyszałam znajome głosy. Podałam rękę cioci, później młodszej siostrze. Gdy podawałam rękę chłopakowi coś mnie tknęło, żebym spojrzałam na niego, wydawało się to błędem... Jego oczy lśniły tak jasno, że żaden diament nie jest tak samo piękny, a samo niebo nigdy nie było tak niebieskie. Uśmiech był tak czarujący, jak żaden magik nie potrafi zaczarować. A włosy były nieułożone, ale wydawało się, że specjalnie. Do tego te dołeczki...
"You appear just like a dream to me
Just like kaleidoscope colors that
Cover me
All I need
Every breath that I breathe
Don’t you know
You’re beautiful"
-Jestem Charlie - powiedział chłopak.
Z niedowierzaniem patrzyłam się na niego. Nie wiedziałam, czy znów mam jakieś zwidy, czy na prawdę widzę tego samego człowieka, którego zdjęcia widnieją na ścianach mojego pokoju. To nie mogła być prawda. Nie wiedziałam co mam robić zwłaszcza, że czułam jak do oczu napływają mi łzy. Wpatrywałam się w niego,a on patrzył się na mnie, nie wiedząc, o co może chodzić. Puściłam rękę blondyna i ze zlatującymi po policzkach łzami wbiegłam do pokoju, zamykając drzwi i rzucając się na łóżko.
-Co się ze mną dzieje? - Pytałam sama siebie z jeszcze wielkim płaczem - Dlaczego ja go widzę? Przecież to na pewno nie on. Znowu widzę tylko to, co chciałabym zobaczyć... Tato? Proszę pomóż mi - zaczęłam płakać w poduszkę.
Po chwili wstałam i wyjęłam kopertę z torebeczki. To raczej nie był odpowiedni moment na to. Otworzyłam kopertę. Jedyne co tam było to pusta kartka, wyrzuciłam ją przez okno i zaczęłam gorzko płakać.
"When my world is falling apart
When there’s no light to break up the dark"
Wiedziałam, że to wszystko nie jest prawdą. Że odbija mi po stracie ojca. Nagle poczułam ciepły i spokojny wietrzyk, a przede mną stał on. Mój tata. Pomyślałam, że znowu mi odbija i nie zwracałam na niego uwagi.
-Księżniczko - zaczął. Spojrzałam na niego w tym momencie.Miał na sobie szare ubranie, bez butów, ale wydawał się piękniejszy. Jakby to było jego wnętrze - Nie płacz. To nic nie da. Jedyne, co musisz zrobić, to pokonać łzy. Nie możesz upaść. Ja ci nie pozwolę. Pamiętasz pewnie jak uczyłem cię jeździć na rowerze. Wtedy nie pozwoliłem ci upaść, teraz też ci nie pozwolę. Sama śmiałaś się ze swoich błędów, dlaczego nie zrobisz teraz tego samego? Czemu nie podniesiesz głowy, kiedy los ci ją chowa? Pokaż, że jesteś silna. Taka jesteś, musisz w to uwierzyć, bo to dopiero początek. Pamiętaj, zawsze będę z tobą... - Pokazał ręką na miejsce serca, podszedł do wejścia na balkon i wychodząc zniknął.
Przede mną na łóżku pojawiła się koperta. Schowałam ją i siedziałam tak w ciszy. Wydawało mi się, że to nie był żaden sen. Może on ukazał mi się naprawdę? Wydaje mi się, że tak. Nawet, jeśli się mylę, to dodał mi otuchy. Czułam się silniejsza, ale nie gotowa na to wszystko. Weszłam do łazienki i obmyłam twarz zimną wodą. Stojąc przed lustrem zdecydowałam, że wezmę prysznic. Wyszłam po czyste ubrania. Zdecydowałam się na wybranie czegoś, co przygotowali mi babcia i Dziadek w garderobie. Wracając do łazienki spojrzałam jeszcze tylko na zdjęcia i plakaty, które zdążyłam już powiesić nad jedną z szafek a na szafce ułożyć rzeczy, które były również związane z osobami na plakatach i zdjęciach. Wszystkie wspomnienia... Uśmiechnęłam się lekko i weszłam do łazienki.
--------------------Charlie--------------------
Nie rozumiem tego. Przecież byłem miły, dlaczego uciekła? I do tego z płaczem? Usiadłem na sofie z rękami podpierającymi głowę.
- Nie martw się Charlie, ona ostatnio ma takie dni... W których nie jest do końca sobą - jej mama próbowała powiedzieć, coś, żebym tylko nie myślał o tym. Mimo wszystkiego miała uśmiech na twarzy, była bardzo pozytywna.
- Dziękuję, ale sądzę, że i tak będę musiał to wszystko przemyśleć - uśmiechnąłem się.
- No dobrze, jeśli będziesz chciał z nią porozmawiać, to jej pokój jest na górze, trzecie drzwi po lewej - uśmiechnęła się po raz kolejny i poszła rozmawiać z moją mamą.
Chyba tylko ja się tym tak bardzo przejąłem. Może inni tego nie zauważyli? Tego nie wiem. Wszedłem do kuchni i wyjąłem z lodówki jogurt pitny. Usiadłem przy stole i zagłębiając się w myśleniu piłem jogurt. Po kilku minutach z zamyślenia wyrwał mnie telefon, dziadek odrywając się od robienia kolacji poszedł odebrać. Wrzuciłem do kosza buteleczkę po jogurcie i postanowiłem pójść do pokoju i wymyślić coś, abym mógł normalnie z nią porozmawiać. Idąc po schodach naszła mnie jedną myśl. Zbiegłem ponownie ze schodów wziąłem tacę, na której ułożyłem ciastka a obok lemoniadę, bo raczej na gorącą czekoladę było za ciepło. Gdy byłem już przed drzwiami zapukałem, ale nikt nie odpowiedział. Może nie usłyszała. Nacisnąłem klamkę i ruszyłem z tacą w stronę stoliczka. Odłożyłem tacę, po czym zorientowałem się, że dziewczyna bierze prysznic. Postanowiłem zaczekać i w tym czasie rozejrzeć się po pokoju. Zauważyłem, że ma garderobę, której ja nie mam, więc miała lepiej wyposażony pokój. Chociaż mi garderoba potrzebna nawet nie jest. Podszedłem do jednej z szafek. Nad nią były plakaty duetu Bars and Melody. Czyżby była Bambino? To rozjaśnia trochę sprawę. Widziałem moje zdjęcia i zdjęcia Leo, szkoda, że nie przyjechała wcześniej, bo akurat był u mnie Leo. Na szafce były postawione rzeczy z koncertów i różne inne ciekawe rzeczy. Postanowiłem nie zagłębiać się tak w to wszystko, więc usiadłem na łóżku i czekałem...
--------------------Jessica--------------------
Po skończonym prysznicu ubrałam się.
Muszę przyznać, że dziadkowie wpadli na mój gust co do ubrań. Postanowiłam, że zwiąże swoje włosy w luźnego warkocza, bo są one dosyć długie. Wychodząc z łazienki zobaczyłam na stoliku tacę z dwoma szklankami, dzbankiem lemoniady i ciasteczkami. Kiedy odwróciłam uwagę od stoliczka poczułam jak nogi się pode mną uginają. Charlie siedział na moim łóżku i wpatrywał się we mnie z uśmiechem.
- Spokojnie - zaśmiał się widząc moje zdziwienie - przyszedłem, bo na dole wtedy jakoś nie udało nam się nawiązać kontaktu, a w końcu jesteśmy dosyć bliską rodziną.
Wypowiadał te słowa z takim wewnętrznym spokojem, jakby nic się nie stało jeszcze niedawno. I do tego wyglądał na tak samo pozytywną osobę jak na koncertach.
- Jak już pewnie wiesz, mam na imię Charlie, a ty? - Spytał z dalszym uśmiechem.
- Jessica - odparłam i usiadłam obok chłopaka.
- A więc Jessico czy mogę cię o coś spytać?
- Właśnie to zrobiłeś - zaśmiałam się. Postanowiłam udawać, że nic się nie stało, że nie jest moim idolem, dopiero go poznaję.
- No tak - również się zaśmiał - masz może ochotę na ciasteczka i lemoniadę? - Z uśmiechem zaczął nalewać do szklanek picie.
Bez słowa sięgnęłam po szklankę i napiłam się. Dziwne jest to, że do tej pory nie spytał, dlaczego tak uciekłam bez słowa przy pierwszym zapoznaniu. Chociaż powiedzieć można, że poznawał to on mnie i to dopiero teraz. Ja poznałam już go dawno. Był ze mną codziennie. Szkoda tylko, że on o tym nie wiedział.
--------------------Charlie--------------------
Trwaliśmy przez dłuższą chwilę w ciszy. Miałem mętlik w głowie. Nie wiedziałem, czy zaczynać rozmowę, o tym co wydarzyło się wcześniej, czy puścić to w zapomnienie. Ciekawi mnie to, czy powie mi, że słucha mnie i Leondre, czy raczej zachowa to dla siebie. Zdecydowałem poprowadzić rozmowę na ten tor.
- Lubisz muzykę? - Zapytałem szybko.
Ona jakby wahała się, co odpowiedzieć...
- Tak - powiedziała cicho i już bez uśmiechu.
- Jeśli chcesz to nawet umiem śpiewać i mam w pokoju gitarę, możemy coś sobie razem pośpiewać - zaproponowałem.
- Myślisz, że ja nie wiem, że tak dobrze znasz się na muzyce? - Zapytała tak samo cicho i z lekkim smutkiem na twarzy.
Nic nie odpowiedziałem. Nastąpiła chwilowa cisza. Nagle ona wstała, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła przed szafkę, którą myślała, że nie widziałem.
- Proszę... -Powiedziała i lekko się oddaliła.
Rozglądając się zauważyłem, że jest tam opis po angielsku, to czym dla niej jest nasza muzyka. Było to dość długie, więc przeczytałem tylko część, ale wszystko zrozumiałem. Byliśmy dla niej pomocą w chwili, kiedy miała wypadek. Lekarze mówili, że nie da rady przeżyć. Wtedy nasza muzyka jej towarzyszyła i od tamtego zdarzenia towarzyszy codziennie. Pisała tam, że nikt inny tak bardzo jej nie mówił, że trzeba dążyć do marzeń. I myślała, że jest tą jedną na milion, której nie zapamiętamy. Poczułem jak łza spływa mi po policzku. Nie wiedziałem, że nasza muzyka dla kogoś może tyle znaczyć. I to okazało się, dla mojej siostry.
- No choć do mnie siostrzyczko... - Rozłożyłem ręce w geście przytulenia. Podeszła do mnie i wtuliła się we mnie. Słyszałem jej szloch. Płakała, więc objąłem ją mocniej, aby czuła się bezpieczniej.
"When the waves are flooding the shore
and I can’t find my way home anymore
That’s when I, I, I look at you
I look at you"
Przez płacz opowiedziała mi dużo rzeczy, które leżały jej na sercu. Otworzyła się przede mną dość szybko. Po około dwóch minutach przestała płakać, więc mogłem wypuścić ją z objęć. Wiedziałem, że potrzebuje teraz dużo uwagi, niedawno zmarł jej tata, do tego ta cała sprawa ze mną i wyjazdem tutaj. Jestem jej bratem, co prawda poznałem ją dopiero dzisiaj, ale jest moją siostrą i mimo tak krótkiego czasu znajomości czuję z nią więź rodzinną.
- Mogę sobie z tobą zrobić zdjęcie? - Spytała już z uśmiechem.
- Jasne - zgodziłem się
Dziewczyna zaczęła szukać telefonu, ale po jakimś czasie dała sobie z tym spokój.
- Wiesz... Sesję zdjęciową może przestawmy na jutro, bo telefon gdzieś mi się zapodział - zaśmiała się.
- Mam pomysł - wyjąłem z kieszeni swój telefon i włączyłem snapa - zrobimy moim.
- Ale na snapie? - Zapytała zdziwiona.
- No tak, wstawię jeszcze na swojego instagrama - zaśmiałem się i objąłem ją ramieniem.
Zrobiliśmy sobie kilka śmiesznych snapów. Przy każdym snapie był napis, że to jest moja siostrzyczka. Na instagramie dodałem najładniejsze zdjęcie, jakie nam wyszło i podpisałem: ''Polska księżniczka, moja siostra <3''. Widać było, że Jessica była radosna. Ja też mogłem już być. Czułem, że będziemy razem się świetnie bawić.
-------------------Jessica--------------------
Ranek. Nie myślałam, że może się to wszystko tak potoczyć. Jeszcze leżałam w łóżku, więc pomyślałam, że sprawdzę moje social media. Okazało się, że telefon był pod łóżkiem. Nawet nie wiem jak to się stało. Dostałam wiadomości, co do snapów Charliego i jego zdjęcia na instagramie. Było tego pełno na grupach o BaM. Zastanawiałam się, czy komentować, czy raczej nie. Ostatecznie uznałam, że nie będę robić szumu i tylko odpisze na wiadomości. Powstawiałam kilka postów jedynie na grupę BGE i sprawdziłam resztę portali. Była mega aktywność. Jak nigdy. Leżałam tak jeszcze pół godziny a później wstałam i pościeliłam łóżko. Spostrzegłam, że wczoraj ze zmęczenia nawet nie przebrałam się w piżamę. Wybrałam czyste ubranie i poszłam wziąć prysznic. Kiedy skończyłam brać prysznic, ubrałam się.

Mokre włosy zawinęłam w ręcznik i wyszłam zrobić sobie herbatę. O dziwo wszyscy spali. Zerknęłam na zegarek, była dopiero szósta. To wszystko wyjaśniało. Zaparzyłam herbatę i wróciłam do pokoju. Zaczęłam oglądać różne filmiki na Youtube po polsku.
Nim się obejrzałam była godzina dziewiąta. Do mojego pokoju weszła mama wołając mnie na śniadanie. Zeszłam do jadalni i przywitałam się z każdym. Wszyscy byli uśmiechnięci i mili w czasie śniadania. Kiedy ja kończyłam jedzenie, Charlie nie miał już nic na talerzu i siedział jakby czekając na mnie. Skończyłam jeść i wstałam, blondyn zrobił to samo. Podziękowałam i schowałam talerz do zmywarki. Charlie zatrzymał mnie na schodach.
-Jessica mam do ciebie prośbę... Bo chodzi o to, że mam nową grę i ona jest na dwie osoby iii...
-Tak, tak zagram z tobą - zaśmiałam się przerywając mu.
- Too super, bo Leo nie lubi grać w tą grę i nie mam z kim grać - uśmiechnął się szeroko.
Weszliśmy do pokoju chłopaka. Było w nim naprawdę czysto, zaskoczyło mnie to trochę. Charlie włączył grę, a ja usiadłam czekając. To były po prostu wyścigi, muszę przyznać, że jeśli Charlie nie komentowałby całej gry to byłoby troszkę nudno. Grę przerwał telefon Charliego...
- Noo ja właśnie grałem z siostrzyczką w grę - słyszałam tylko, jak odpowiada Charlie.
Po jakiejś chwili usiadł obok mnie, patrzył się na mnie z uśmiechem.
- O co chodzi? - Zapytałam.
*kilka słów*
Hejka, nowy rozdział już jest! Napiszcie, co o nim myślicie, bo dzieje się w nim trochę więcej. Wydaje mi się dłuższy, chciałabym pisać rozdziały nawet jeszcze trochę dłuższe, więc możecie napisać, co o tym myślicie. Z powodu mojej choroby relacja z YSoT nie pojawiła się w środę, ale wstawię ją jeszcze dziś, tylko bez zdjęć i filmików, bo troszkę mam kłopoty z telefonem. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał, kolejny będzie za tydzień misie. Chciałabym Wam wszystkim również życzyć WESOŁYCH ŚWIĄT!!! <3