Archiwum bloga

niedziela, 20 marca 2016

Rozdział III / "Przecież doskonale wiesz - patrzymy tylko w dobrą stronę"



------------------------Jessica-----------------------
- Jessica, wstawaj! Spóźnimy się! - Ledwo co otworzyłam oczy, już zobaczyłam mamę która zabierała moje walizki z pokoju.
-Daj pomogę ci- szybko wstałam i zniosłam walizki razem z mamą pod drzwi.
Spojrzałam na zegarek, była 3:45. No można powiedzieć, że troszkę zaspałyśmy, ale nie tak bardzo, żeby się nie wyrobić. Weszłam do pokoju i szybko się wyszykowałam do wyjścia.

Dopakowałam jeszcze tylko kosmetyczkę do jednej z walizek i poszłam zjeść śniadanie. Przełknęłam kilka łyżek jogurtu i więcej nie dałam rady, w końcu o tej godzinie to jeszcze każdy śpi a nie je. I weszłam ostatni raz do mojego pokoju. Włożyłam do małej torebeczki telefon ze słuchawkami, mały soczek i ciasteczka, tak na wszelki wypadek. Miałam przeczucie, że czegoś nie wzięłam. Usiadłam na łóżku i zaczęłam myśleć.
-Musimy wychodzić! - Usłyszałam głos mamy.
Wyszłam i już zaczęłam zakładać buty i kurtkę a przypomniała mi się jedna rzecz. Tą rzeczą była koperta. Pobiegłam szybko na górę i spakowałam kopertę do torebeczki.
- Myślałam, że nie wzięłam telefonu - skłamałam wychodząc z domu.
Kto by tak naprawdę przyznał się mamie, że widzi swojego zmarłego tatę i, że ma się  jakąś kopertę, której nie mogę otworzyć? A do tego ten głos.. Może kiedyś odważę się opowiedzieć mamie o tym wszystkim. Ale jeszcze nie teraz...
"Czuję, że to już koniec
To już koniec"
Pod dom podjechała przyjaciółka mamy.
Pomogła mamie pochować walizki do bagażnika i pojechałyśmy na lotnisko. Droga minęła dość krótko, po pożegnaniu z przyjaciółka mamy usiadłyśmy na ławce czekając na samolot.
-Boisz się trochę? - Mama pytając wyglądała na zdenerwowaną.
-Nie, zastanawiam się, jak tam będzie. -Odparłam szybko.
-Wiesz, jakoś będzie. Nikt jeszcze nie wie, że dziś przyjeżdżamy, zadzwonię do twojej babci jak będziemy na miejscu. Ucieszy się.-Uśmiechnęła się i sprawdziła godzinę - Myślę, że czas szykować się do opuszczenia Polski.
Wstałyśmy i poszłyśmy spakować bagaże i wejść do samolotu. Trwało to troszkę dłużej niż myślałam, że będzie trwać, ale już kiedy siedziałyśmy w samolocie poczułam, że lot będzie trwał dłużej niż pakowanie walizek. Siedziałyśmy w ciszy. Po kilku albo może kilkunastu minutach samochód zaczął startować. Spojrzałam na mamę. Mimo tego, że też trochę się bała uśmiechała się. Odwzajemniłam uśmiech i spojrzałam przez okno. Unosiliśmy się w górę, cała ziemia się od nas oddalała. Wyjęłam słuchawki i telefon i włączyłam playlistę oznaczoną po prostu serduszkiem. Dawno jej nie słuchałam, nie pamiętam, co tam się znajdowało. Okazało się, że były to polskie piosenki, dokładniej jednego artysty, którego kiedyś słuchałam bardzo często. Z pierwszą piosenką wiązałam wielkie wspomnienia. Wszystkie nagle wróciły, kiedy ją usłyszałam.
''Pamiętasz tamte czasy to pierwsze spotkanie''
ten pierwszy wers już dał mi wiele do wspominania. Ta piosenka była piosenką moją i dawnej przyjaźni. Kontakt urwał się bardzo szybko, a nawet nie mam pojęcia,jak to naprawić. Zwłaszcza teraz, kiedy wyjeżdżam. Pogrążyłam się w smutku, bo ta przyjaźń była taka jedyna w swoim rodzaju, w dodatku przyjaźń damsko-męska. Bartek zawsze mi pomagał, zawsze się razem śmialiśmy, ale Kiedy on się przeprowadził, nawet nie wiem do jakiego miasta, bo nic nie powiedział, kontakt zniknął. Spojrzałam na telefon i zauważyłam, że mam wiadomość. To napisała Paula.
Od: Paula ;3:
''Hejka x Pewnie już wyjechałaś, ale chcemy ci powiedzieć coś ważnego-dołączam filmik (tak, powtarzamy się troszkę)''
Włączyłam filmik, byli tam wszyscy, których teraz potrzebowałam. Całe grono przyjaciół z klasy. Nigdy ich nie zapomnę. Włączyłam filmik. Mówili, że jestem dla nich najważniejsza i, że mnie nie zapomną, że będziemy się spotykać i różne inne rzeczy. Sam filmik trwał 15 minut. To było kochane z ich strony, od razu im odpisałam.
Do: Paula ;3:
''Hej, tak już wyleciałam, jestem w samolocie. Dziękuję za przepiękny filmik, zawsze będę o was pamiętać, jesteście najlepsi xxx''
Dołączyłam jeszcze filmik, gdzie mówię, ze ich kocham i włączyłam piosenkę czwartą z playlisty. Zawsze dawała mi pozytywnej energii. Słuchałam jej trzy razy pod rząd, a później skończyłam słuchać piosenek. Zaczęliśmy lądować. Całe wyjście z samolotu, odebranie bagaży nie sprawiło większych trudności. Usiadłam na murku, czekając na mamę, która dzwoniła po taksówkę. Nie mogę uwierzyć w to, że teraz będę musiała mówić wszystko po angielsku.
- Taksówka za chwilę będzie - mama wyglądała na weselszą, niż zwykle.
Tyle rzeczy mnie ciekawiło, nie miałam pojęcia, o co najpierw zapytać. Postanowiłam nic nie mówić. Przez czas oczekiwania na taksówkę przejrzałam portale społecznościowe, i napisałam kilka postów na jednej z grup. Kiedy miałam pisać kolejnego posta przyjechała taksówka, więc zaczęłyśmy pakować walizki do auta. Kiedy każdy już siedział na swoim miejscu samochód ruszył, a Mama znowu zaczęła dzwonić. Chyba dzwoniła do babci, podobno zatrzymamy się teraz w hotelu na dwa dni a później zamieszkamy przez chwilę u babci, dopóki mama nie rozwiąże tych wszystkich papierów dotyczących domu. Babcia Ruby ma duży dom, zawsze podobno są wolne pokoje. Wszędzie jest tam tak ładnie i wesoło. Nie pamiętam już innych członków rodziny, co tam mieszkają, bo dawno ich nie widziałam. Ale tego pięknego widoku domu zapomnieć się nie da. Po około piętnastu minutach byliśmy już pod hotelem. Mama zarezerwowała nam już pokój na dwa dni, więc nie musimy się niczego obawiać. Cardiff to bardzo ładne miasto, chociaż widziałam je tylko przez szybę taksówki. Kiedy dostałyśmy kartę do pokoju pojechałyśmy windą na nasze piętro i zostawiłyśmy rzeczy, ja poszłam się szybko przebrać.

Po skończonym przebieraniu mama zadecydowała, że pójdziemy gdzieś coś zjeść. Wyszłyśmy z hotelu, aby zjeść obiad w innym miejscu niż hotel, a przy okazji trochę pozwiedzać. Szłyśmy przez jeden z parków i zauważyłam pizzerię. Zdecydowałyśmy się, ze wejdziemy, a po jedzeniu pójdziemy pozwiedzać jeszcze trochę obiektów w mieście. Chodziłyśmy różnymi parkami i uliczkami. Mama opowiadała mi tyle, ile pamiętała. Niestety nie byłyśmy obok domu babci Ruby, bo mieszka ona na drugim końcu miasta. Po drodze do domu zaszłyśmy do Maca po kolację na wynos. Wzięłam sobie jeszcze gorącą herbatę, jakżeby inaczej. Wróciliśmy do domu o 20:30. Poszłam wziąć ciepły prysznic, umyłam żeby i przebrałam się w piżamę.

Kiedy położyłam się do łóżka nie myślałam już o niczym. Wiedziałam, że zaczynam nowe życie, przynajmniej w kilkudziesięciu procentach. Nawet nie pamiętam co się działo później. Po prostu zasnęłam...
''Sił mi brak i już nie chcę nic wiedzieć,
Mam mętlik w mojej małej głowie''
Następnego dnia, kiedy się obudziłam nie było mamy w pokoju. Wyszukując, w co dziś się ubrać natrafiłam na karteczkę, która leżała przy walizce:
''HEJ KOCHANIE, POSZŁAM PO COŚ DO JEDZENIA. WRÓCĘ NIEDŁUGO
-MAMUSIA''
Uśmiechnęłam się i zaczęłam szukać telefonu. Okazało się, że jakimś cudem leżał całkiem rozładowany pod łóżkiem. Połączyłam go do ładowarki i nagrałam kilka snapów do przyjaciół. Kiedy zauważyłam, że minęło już piętnaście minut szybko pościeliłam łóżko i położyłam się na nim. Gdy tak leżałam przyszła mama ze smacznym śniadaniem. Naleśniki i pyszna herbatka zniknęły ze stołu bardzo szybko. Pokój miałyśmy zarezerwowany mniej więcej do końca dnia, ale będziemy musiały wyjść z hotelu koło godziny 14. Mama mi opowiedziała, że spotkała dziadka, który zostawił nam samochód pod hotelem i kluczyki. To mile z jego strony, zwłaszcza, że będziemy dość długo jechać, bo ruch na ulicy jest naprawdę duży. U dziadków mamy być już na miejscu między godziną 15 a 16, wtedy w domu będzie każdy domownik, wiec od razu zapoznam się ze wszystkimi członkami rodziny, których nie znam lub nie pamiętam. Już nie mogę się doczekać. Do wyjścia było około 3 godziny więc włączyłam sobie film na telefonie. Film był po angielsku, żeby oswoić się z językiem,  o dziwo rozumiałam, co mówią.
Po skończonym filmie zaczęłam zbierać się do wyjścia. Przebrałam się.

Później spakowałam rzeczy, które wypakowałam i pochowałam bagaże do samochodu. Czekałam na mamę jeszcze dwadzieścia minut, a później ruszyłyśmy w drogę. Muszę przyznać, że trochę się zestresowałam...





**kilka słów**
Hejka! ;* Nowy rozdział już jest! Mam nadzieję, że się spodobał. Dziękuję za wszystkie wyświetlenia, bo nie sądziłam, że nawet tyle ich będzie. W tym tygodniu może pojawić się już relacja z YSoT, więc oczekujcie <3 Myślę, że rozdziały będą się pojawiać co niedzielę i dłuższe. Jeszcze raz dziękuję tym wszystkim, którzy czytają te moje ''wypociny'' xd. ;** 

2 komentarze: