Archiwum bloga

niedziela, 27 marca 2016

Relacja z YSoT - Rzeszów


Jeszcze dzień wcześniej czekałam tylko na to, aby dowiedzieć się, czy moje gwiazdki są na miejscu. Ze łzami w oczach myślałam, jak to jest możliwe, ze tam będę? Kiedy już wszystko było pod kontrolą, bo chłopcy już byli z ekipą z Polski zaczęłam płakać. Moje szczęście to był właśnie ten bilet, mogłam posłuchać i zobaczyć te same aniołki, co uratowały mój świat.
 Wyjechaliśmy przed 9 i pojechaliśmy wziąć bilet koleżanki, która nie pojechała, a potem jeszcze po drugą koleżankę (pozdrawiam Julkę), aby pojechała z nami. Myślałam, że nie będę jej znać, bo wiedziałam o niej tylko tyle, że nie ma z kim jechać na koncert a ma m&g. Kiedy ją zobaczyłam to obie zdałyśmy sobie sprawę z tego, że już się widziałyśmy. W samochodzie grały piosenki z płyty chłopców a my co jakiś czas gadałyśmy. Cały czas czułam łzy w oczach i tylko powstrzymywałam się od płaczu wysłuchując się w słowa piosenek. I tak minęła cała podróż. Kiedy byliśmy na miejscu miałam spotkać się z Anią, którą poznałam tak naprawdę przez inną grupę niż grupa Bambinos. Zobaczyłam dziewczyny, które idą, jedna była tak ubrana, jak miała być Ania, Ale bałam się podejść i nie wiedziałam, czy to na pewno ona. Zauważyłam, że niektóre dziewczyny się zbiegły do drzwi, okazało się, że wchodziła Sylwia Przybysz ze swoją siostrą. Byłam tak zdezorientowana, tak to wszystko się szybko działo, że nie zauważyłam nawet Youtuberów. Zaczęłam dzwonić do dziewczyny, której miała odsprzedać jeden bilet. Okazało się, ze nie przyjedzie, więc mieliśmy do sprzedania 2 bilety. Po kilku minutach wzięłam się w garść i zadzwoniłam do Anii. Najpierw nie odebrała, ale za drugim razem już wiedziałam, gdzie jest. Pomijając to, że nie mogłam jej przez chwilę.znaleźć to w końcu ją zobaczyłam. Podeszłam do niej i ją przytuliłam. Zaczęłam płakać... W końcu emocje wzięły górę. Słyszałam tylko jej głos mówiący, żebym nie płakała. Moja koleżanka, z którą jechałam oddała mi telefon, bo nagrała jak się witałyśmy i poszła zająć miejsce. Razem z Anią była też jej koleżanka Kasia, którą kojarzyłam z grupy Bambinos. Dziewczyny chciały pójść coś zjeść a ja pomyślałam, że zostanę i zajmę miejsce. W tym czasie poznałam mega osoby. Kinga, która stała obok mnie kupiła bilet w ten sam dzień, w którym odbywał się koncert. Gadałyśmy ogólnie bardzo długo. Zapoznałam się również z innymi dziewczynami stojąc przed wejściem. Jedną dziewczyna nagle się zorientowała, że ktoś albo jej ukradł bilet, albo jej wypadł. Powiedziałam jej, że mam bilety do sprzedania. Bardzo się ucieszyła i ja byłam za tym, żeby jej po prostu dać ten bilet, bez zapłaty, ale jednak zapłaciła 30 złotych. Kiedy zaczęli nas wpuszczać do środka był duży tłok... Nie było fajnie czuć się przygniecionym do kraty, ale na szczęście wszystko zakończyło się spokojniejszym dalszym wejściem. Jak już wspomniałam wcześniej o Kindze, udało nam się szybko odnaleźć. Miałam razem z nią szatnię. Szukałyśmy długo dobrego miejsca i udało nam się być mniej więcej w 4 rzędzie. Początek trwał długo, bo trzeba było odsuwać się do tyłu i było trochę zamieszania z ochroniarzami, ale później już wszystko się zaczęło.
 Były występy różnych wykonawców. Jeszcze w czasie występu Davida Bulley'a zrobiło mi się duszno i wyszłam na koniec, zważając na to, że mam astmę. Spotkałam moją koleżankę ze szkoły Paulinę (pozdrawiam hihi). Poszłyśmy razem po zdjęcia z Yoczookiem, ale niestety było tam trochę dużo osób i trudno było się dostać. Zrobiłyśmy sobie zdjęcie z przyjacielem Davida Bulley'a i Agatą Buczkowską. Kiedy śpiewała Sylwia Przybysz miałam łzy w oczach, bo wiedziałam, ze już coraz bliżej występu moich aniołków. Prawie płakałam, a do tego Paulina musiała wracać do domu. Pożegnałam się z nią i poszłam oglądać Q&A Youtuberów. Później był występ braci Sikorskich. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało, nawet nagrałam niektóre kawałki. Po nich nastąpiła przerwa, gdzie wszyscy przygotowywali się do występu chłopców. W czasie przerwy spotkałam dwie znajome dziewczyny, Olgę i Wiki. Staliśmy przy Yoczooku i udało mi się go przytulić, a od razu później na.scenę zaczęli wchodzić wyczekiwani od samego początku Leo i Charlie.
 Razem z dziewczynami usiadłyśmy na wolnym stole przy koszulkach i ja zaczęłam płakać. Chłopcy weszli z pierwszą piosenką ''Don't Look Back''. W pewnym momencie zadzwoniła do.mnie jedna dziewczyna, aby ich posłuchać. Mimo tego, że trzymałam telefon i byłam połączona z osobą, to dalej płakałam. Nie potrafiłam uwierzyć, że widzę osoby, które chociaż zwykle są tak daleko to trzymają mnie za rękę i prowadzą. Czułam ich ciepło, chociaż nie byłam tak.blisko. Po kilku minutach pożegnałam się z Nikolą, która do mnie dzwoniła i zadzwoniłam do Klaudusi, która jest moja pierwszą IBFF. Patrząc na poziom baterii w telefonie musiałam kończyć rozmowę i zadzwonić do Ani mojej drugiej IBFF i rozmawiałam z nią dotąd, aż miałam tylko 2% baterii, później musiałam kończyć, abym mogła dodzwonić się do mamy pod koniec. Cały czas płakałam, a co jakiś czas patrzyła się na mnie pewna dziewczyna. W czasie jednej piosenki podeszła do mnie i zaczęłyśmy rozmawiać. Ma na imię Zuzia, dokładnie tak, jak moja młodsza siostra. W pewnym momencie zauważyliśmy, że za nami siedzi sobie sam Yoczook. Zrobiliśmy mu zdjęcia, i pamiętam, ze coś mówiliśmy, ale nie pamiętam co niestety. Minęło kilka piosenek i zaczął się ''Hopeful''. Nagle wszystkie wspomnienia wróciły. To kiedy potrzebowałam pomocy już dwa lata temu, to mi pomogło. Przypomniałam sobie wszystkie złe chwile w życiu. i w których później podali mi te ręce i nie pozwolili upaść. Trzymali mnie tak mocno swoimi słowami, głosem, po.prostu sobą, że wiem, że nigdy tak nie upadnę, gdy będą przy mnie. A będą zawsze. Łzy ciekły mi po policzkach, ale nie zwracałam na to. uwagi. Wzięłam papierowe serduszko i machałam nim. Widziałam, że Leo chyba zauważył, bo wzrok miał skierowany w moją stronę i uśmiechnął się szeroko. To było piękne. I to jak na ''That Girl'' zauważyłam, że kiedy po raz chyba setny do nich machałam Charlie wskazał palcem w moją stronę. Nie byłam bardzo blisko, więc nadal nie jestem pewna, czy było to do mnie, ale wiem, że serce zaczęło bić mi szybciej. Kiedy skończyli śpiewać od razu zeszli ze sceny. W tych ostatnich momentach czułam już, że brakuje mi ich, a kiedy nawet nie mogłam sięgnąć ich wzrokiem, poczułam kompletną pustkę w sercu. Starałam się tego nie okazywać, bo nie dałabym rady.  Zostały tylko pożegnania i powrót do domu... 
Teraz minęło już prawie dwa tygodnie od tego wydarzenia, a ja czuję jakby minęły wieki. Codziennie czuję, że brakuje mi ich uśmiechu, ale z drugiej strony uśmiecham się wiedząc, że byłam tam i widziałam nawet z nie takiego bliska. Po obudzeniu się widzę ich piękne uśmiechy na mojej ścianie. Te kilka plakatów daje mi szczęście i siłę, bo widzę, że są szczęśliwi. Moje marzenie jest spełnione, czekam jedynie na możliwość aby powtórzyć to w jeszcze lepszy sposób... <3 Pamiętajcie, aby wierzyć w swoje marzenia i nigdy ich nie przekreślać! <3
CHCIAŁABYM POZDROWIĆ JESZCZE WSZYSTKIE OSOBY, KTÓRE TAM ZE MNĄ BYŁY, TO BYŁ JEDEN Z NAJLEPSZYCH DNI. DZIĘKUJĘ WAM ZA TO! 

3 komentarze:

  1. jejku... niesamowite emocje :,)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam okazję jechać do Sawy 28 sierpnia ale skończyły się bilety M8G I nie wiem co teraz zrobić😢

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są jeszcze chyba bilety DIAMOND, też jakieś przeżycie, ale może się uda jakoś je zdobyć, trzymam kciuki misia :**
      Ja osobiście do wawy nie jadę raczej, ale cieszę się, że inni też mogą zobaczyć ich i posłuchać, nacieszyć się nimi <3

      Usuń